Port Publish - publish, read, make profit

Ile powinien kosztować ebook, aby stał się bardziej atrakcyjny od książki papierowej?

Lukasz

28 lutego 2012

Komentarzy:Skomentuj

Według posiadanych przez nas danych przeciętna cena brutto ebooka w Polsce kształtuje się na poziomie ok. 20,5 zł, a dwie trzecie sprzedawanych tytułów zawiera się w przedziale pomiędzy 10 zł a 31 zł. Dla porównania przeciętna cena książki drukowanej w 2011 roku była równa 38,4 zł, co oznacza, że średni koszt zakupu ebooka stanowi w Polsce ok. 53% kosztu zakupu książki papierowej. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych cena książki w twardej okładce to średnio 26$, a ebooka 8,19$, czyli niecałe 35% wersji tradycyjnej.

Gwałtowna ekspansja wydawnictw elektronicznych w USA rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy ich cena wynosiła średnio 9,23$. Już w 2010 Amazon regularnie sprzedawał więcej ebooków niż książek papierowych. Zatem dla Amerykanów „cyfra” stała się atrakcyjniejsza od papieru, kiedy można było na niej zaoszczędzić ok. 64% kosztów zakupu. Jednak, przyjmując średnią cenę urządzenia do czytania e-książek na 200$, przeciętnemu obywatelowi USA, mogło się ono zwrócić po zakupie 12 tytułów. Przeciętny polski czytelnik może liczyć na zwrot takich kosztów dopiero po zakupie 35 tytułów, a gdyby nawet mógł zaoszczędzić 2/3 na zakupie ebooka, to e-czytnik zwróciłby mu się dopiero po przeczytaniu 25 pozycji. Oczywiście nie wszyscy czytają na czytnikach, mogą przecież czytać na ekranach komputerów, poza tym przeciętny Polak może za swoją pensję kupić 100 książek papierowych, a Amerykanin 130, więc mieszkańcy naszego kraju muszą się liczyć w większym stopniu z domowym budżetem, a nie tylko z ceną e-readera.

Czy Polacy zaczęliby kupować książki elektroniczne, gdyby staniały one do 1/3 ceny książki papierowej? Trudno powiedzieć. Na pewno polski rynek ebooków znajduje się w fazie korzystania jedynie z tej części konsumentów, którzy nazywani są innowatorami. Dlaczego? Korzystając z dostępnych danych z cyfrowej księgarni, zbadaliśmy jak cena polskiego ebooka wpływa na liczbę sprzedanych egzemplarzy i wielkość przychodu z danego tytułu. Obliczenia wykazały, że wzrost ceny ebooka o 1% skorelowany jest ze wzrostem przychodu z danego tytułu o ok. 1,1%. Oznacza to, że wzrost ceny nie powoduje spadku liczby sprzedanych egzemplarzy, ale jej wzrost. Jest to oczywiście sprzeczne z zasadami ekonomii w całej rozciągłości rynku, ale jest również charakterystyczne dla innowatorów, stanowiących ok. 2,5% kupujących. Innowatorzy to ci, którzy chcą być najbardziej trendy, najbardziej eko, najbardziej „e” i oczywiście jak najszybciej mieć najnowsze bestsellery w wersji cyfrowej.

Można twierdzić, że być może droższe książki sprzedają się lepiej, bo, po prostu, lepsze książki są droższe i nie ma to nic wspólnego z żadnymi innowatorami. Niemniej jednak na rynku amerykańskim, który wyszedł już poza fazę penetracji 2,5% rynku, zasady ekonomii działają normalnie. W USA ebooki za 2$ sprzedają się 5-6 razy lepiej niż ebooki za 8$, ebooki za 3$ sprzedają się lepiej niże te za 4$ itd. Największy przychód generują tam pozycje w przedziale cenowym od 3$ do 5$ W Polsce rynek książki drukowanej w 2011 zmniejszył się o 8%, gdy cena książki wzrosła o 12%, zatem w całej rozciągłości polski czytelnik nie kieruje się jedynie jakością książek, ale również – zgodnie z zasadami ekonomii – jej ceną. Według UOKiK w Polsce przez Internet sprzedaje się ok. 30% wszystkich książek, których wartość detaliczna wynosi niecałe 3mld zł (za Biblioteką Analiz), natomiast PricewaterhouseCoopers szacuje wartość polskiego rynku ebooków w 2011 roku na 12 mln zł. Przy takich założeniach wartość rynku ebooków stanowi ok. 1,3% sprzedaży wszystkich książek przez Internet, czyli biorąc pod uwagę cenę ebooka, daje to właśnie 2,5% liczby wszystkich sprzedanych pozycji w polskiej sieci. Może to uprawdopodabniać prawdziwość hipotezy o aktywności jedynie grupy innowatorów na rynku e-publikacji w naszym kraju.

Dlaczego więc ebookami zainteresowani są na razie jedynie polscy innowatorzy? Czy dzieje się tak ze względu na fakt, że ebooki to względna nowość i dlatego są atrakcyjne tylko dla owych 2,5% czytelników? W marketingu strategie skierowane na innowatorów zakładają wysokie ceny w pierwszej fazie obecności produktu na rynku i kiedy innowatorzy, skłonni zapłacić każdą cenę za to aby być trendy, nasyceni zostaną produktem, obniża się ceny i kieruje się ofertę do wczesnych naśladowców (13,5% potencjalnych klientów) wczesnej większości (34% konsumentów), późnej większości (również 34% rynku) i tzw. maruderów. Warto więc może zaapelować do krajowych wydawców i e-hurtowników o eksperyment w postaci akcji promocyjnej, w trakcie której pozwolą na obniżkę ceny detalicznej np. do poziomu 40% ceny książki drukowanej (w cenach netto byłaby to obniżka do 34% wersji tradycyjnej, a więc porównywalna do warunków amerykańskich). Obniżka cen o 25% mogłaby natychmiastowo aktywować, wczesnych naśladowców a w krótkim czasie również wczesną większość, czyli w sumie dziewiętnaście razy większą liczbę potencjalnych czytelników względem liczby innowatorów.

Zwiększenie dostępności tanich wydawnictw elektronicznych może okazać się korzystne finansowo dla biznesu wydawniczego ze względu na możliwość zwiększenia popytu, w wyniku obniżenia ceny – bez konieczności zwiększenia ilości wydrukowanych egzemplarzy. W 2010 roku w Stanach Zjednoczonych zanotowano spadek sprzedaży detalicznej książek do 15,662 mld $ z 16,051 mld $ w roku poprzednim, a więc o 389 mln $. Sprzedaż hurtowa ebooków, która stanowi ok. połowy przychodów detalicznych, wzrosła w tym czasie o 234,2 mln $ – trudno więc twierdzić, że wydawcy czy hurtownicy tracą tam na ekspansji ebooków.

Jednak największą korzyść może odnieść najliczniejsza grupa na tym rynku – konsumenci. Przekształcenia na amerykańskim rynku, tylko w 2010 roku, przyczyniły się do wzrostu łącznej liczby sprzedanych książek i ebooków o ok. 2% względem roku poprzedniego. Warto, więc zastanowić się nad tym, czy obniżając koszty dostępu do publikowanych treści, nie przyczynimy się do zwiększenia poziomu czytelnictwa w naszym kraju, bo chyba z oczytanym społeczeństwem jest trochę tak jak z oczytaną jednostką – wie więcej, jest przyzwyczajona do przyswajania nowych informacji i potrafi spojrzeć na sprawy z wielu punktów widzenia, a przez to łatwiej porozumieć się z ludźmi, których inaczej by nie zrozumiała. Czyż nie żyłoby nam się lepiej, gdybyśmy rozumieli się lepiej?

 

Kategoria: Na poważnie

czytaj więcej

„Czczej polszczyzny szukać przyszło… i na smutno i na bystro”

Marta

24 lutego 2012

Komentarzy:Skomentuj

Kto ciekawy niechaj myśli jakie z tego są korzyści,

żeby w Polsce przez dzień cały dziwne słowa wypływały,

z ust malutkich i tych większych co planują poziom zwiększyć

czczej polszczyzny, szukać przyszło… i na smutno i na bystro!

Zostań zatem dzisiaj w domu, by nie wadzić grą poziomów,

które chociaż różne takie, z naszym polskim są na bakier..

Trudne słowa.. czy my znamy? W błędzie trwamy, polegamy..

Może czas już się upomniał, o konieczność dalszych spotkań

w dobrym tonie, w dobrej wierze, złapmy słowa te w eterze,

wyklarujmy, wyczarujmy tak by Polak mógł być dumny!

Kto ciekawy niechaj zgadnie czy ta gadka brzydko pachnie?!

 

Gędzić

-grać,

-w gwarzę śląskiej: narzekać

 

Chędożyć

- sprzątać, czyścić, porządkować;

- odbywać stosunek seksualny

 

Suponować

-podkładać, podsunąć;

-przypuszczać, domyślać się

 

Koafiura

- fryzura, uczesanie

- potocznie : sposób podania

 

Drzewiej

- dawniej, kiedyś

Kategoria: Z Pazurem

czytaj więcej

Czy to Walenty, czy Walentyna każdy w ramionach go dzisiaj trzyma..

Marta

14 lutego 2012

Komentarzy:Skomentuj

Czyli 9 powodów dlaczego warto zainwestować w związek z….   Zzzgadnij!

 1) Nie dość, że nie ważysz z nim więcej ani kilograma to zawsze jest Ci wierny i dobrze zna swoje miejsce.

2) Zapewni Ci rozrywkę i zostawi drobne na kawę i ciastko.

3) Zawsze Cię oświeci dzięki wnikliwej analizie tekstu lub swym własnym blaskiem.

4) Przy nim nie musisz się niczego wstydzić on zawsze wygląda schludnie i dobrze o Tobie świadczy.

 

5) Nigdy też nie każe Ci nawiązywać znajomości z podejrzaną bibliotekarką, sam się dostarcza w Twoje ramiona o każdej porze dnia i nocy.

6) Dotrzymuje tajemnic, nikt już nie oceni Cię po okładce.

7) Zawsze jest „up to date” i nie gromadzi kurzu!

8) Jest niewinny – nie ma żadnego drzewka na sumieniu.

9) Nie przywiązuje się do miejsca i nie jest wybredny względem różnych sprzętów elektronicznych.

Znasz go?

To Twój e-book

Kategoria: Bez kategorii

czytaj więcej

Jaki powienien być Pisarz ?

Marta

6 lutego 2012

Komentarzy:Skomentuj

  Czy w ogóle Pisarz być „powinien”? Ostatnio słychać było wiele rozmów specjalistów na temat cech wybitnych pisarzy od których oczekuje się… kłótni z Bogiem, patosu i zachowania „powagi rzeczy”, a przecież piękno tkwi w prostocie, wykwintności dnia codziennego i skromności duszy względem kilogramów ciała…

  Ile mądrych głów, tyle odpowiedzi.. Kto może zadecydować o cechach pisarza idealnego, lepiej niż on sam?! Wolny zawód uwalnia niekiedy umysł tak bardzo, że najwybitniejszym Pisarzom nie przychodzi nawet do głowy, aby definiować swoje lub czyjeś cechy, a co dopiero przypinać łatkę. To my zwykli śmiertelnicy bez literackiego kunsztu porywamy się na odpowiedzi, które nigdy nie miały swojego pytania.

Na portalu zadane.pl znalazłam ciekawe odpowiedzi dzieci, którym zadano proste pytanie :                   

Jaki powinien być pisarz?

„Na pewno mądry

Mieć musi wenę twórczą bo gdy nie ma to na pewno książka nie będzie ciekawa.

Pilny

Systematyczny

Cierpliwy

Językowy”

    Stwierdzenie „językowy” spodobało mi się najbardziej!  Jak bardzo musimy wyginać język i trudzić się w pocie czoła na niebanalne stwierdzenia, dbając o poprawność językową, by nosić miano Pisarza?  Prawdziwa sztuka odciska czasem zbyt głębokie piętno na zwykłych śmiertelnikach. To oni później godzinami głowią się nad tym, co pisarze uznali by za zupełnie niepotrzebne i niemoralne. Natomiast człowiek, który powie o sobie „jestem Pisarzem” posiadając rzemieślnicze narzędzie w postaci kilku słów, ubierze problem rozbierając uroczo jego wybrańców… O przykłady nonsensów dzisiejszej rzeczywistości nie musimy specjalnie zabiegać. Już dziś fryzjer zamienia nożyce na kosiarkę do  stadionowej trawy. Trawa jak włosy.. rośnie, ma swoje lepsze i gorsze dni, budzi pożądanie … Wszystko to, by ciąć nam głowy nieustannie, ale po co? Nikomu włos z głowy nie spadnie. Chyba dobrze nam w tej fryzurze? Fryzurze ludzi krytyków…

Może pisarz po prostu powinien BYĆ?

Kategoria: Z Pazurem

czytaj więcej

Pisarze są pod P…

Marta

2 lutego 2012

Komentarzy:Skomentuj

     Podobnie jest z nami. Hydraulicy są pod H, Prawnicy pod P, Kucharze pod K i tak dalej.. Podobno „ J” zwykle wypada gdzieś przy podłodze.. Każdy z nas prędzej czy później zalokuje się  w jakiejś wygodnej, identyfikującej go przegródce a kiedy się tam dobrze zadomowi, nic i nikt nie pozwoli mu wejść szufladkę wyżej. Kto chociaż raz był w publicznej bibliotece i doświadczył zapachu pożółkłych kartek lub w księgarni mocno zaciągnął się wonią świeżego druku, zwrócił uwagę, że tam wszystko ma swoje miejsce. Każda książka, czy chciała czy nie, została skategoryzowana. Tematycznie, alfabetycznie…na amen!

   Kiedy po ambitnych studiach ekonomicznych, dorabiasz jako kelner – zostajesz umieszczony pod K, razem z innymi przedstawicielami mniej lub bardziej chwalebnych zawodów z pod tej samej litery, ale innej przegródki. Spróbuj zrezygnować i wskoczyć pod E.. Nie udało się? Potencjalny  pracodawca stwierdził, że pewnie do niczego innego się nie nadajesz, że inni się na Tobie poznali wcześniej. To dlatego zostałeś kelnerem! Nie dlatego.. Kiedy wspomnianemu dyrektorowi  banku potknie się noga, straci reputację i poszuka pracy w gastronomi jako kelner.. Prawdopodobnie usłyszy:           

 „Pan się nie nadaje na kelnera. Pan jest szefem. Pan nie będzie miał motywacji, a poza tym Pan nie umie nosić talerzy!” I żeby chciał nie wskoczy pod K.. chyba, że trafi na osobnika nieskategoryzowanego.

   Czy istnieje  podział na zawody  gorsze i lepsze? Nie. Pomiędzy półkami i przegródkami nie ma konkurencji, nie ważne, która wypada na poziomie wzroku zdezorientowanego Kowalskiego. Postrzeganie konkretnego zawodu jako bardzo, bardziej, lub zupełnie NIE prestiżowego zależy od osobistych ambicji, utartych schematów i społecznej mentalności. Co jest wymiarem prestiżu? Jeśli zarobki, to pracownik oczyszczania miasta ma zawód bardziej prestiżowy od początkującego nauczyciela, a kierowca TiR-a od niejednego kierownika czy managera..

   Kiedyś zawód fryzjera nie dawał żadnych możliwości rozwoju, poza kursem trwałej ondulacji, dzisiaj ambitni fryzjerzy z pasją, zarabiają lepiej od niejednego urzędnika. Są lepsi i gorsi kucharze, kierowcy, pogodynki, fryzjerzy.. Jednak każdy zawód realizowany z pasją jest równie dobry jak inny pod warunkiem, że daje nam satysfakcjonujące wynagrodzenie i uśmiech na twarzy.

   Jeśli ciągle myślisz o premii, połóż szefowi na biurko książkę Zofii Sekuły „Struktury wynagradzania pracowników”, wtedy będziesz mógł już tylko czekać na podwyżkę lub próbować szczęścia pod inną literą alfabetu. Przyszli pisarze, nie bierzcie jakiejkolwiek pracy, bo możecie zostać skategoryzowani na amen! Chyba, że później dostaniecie kredyt na własną szufladkę i obkleicie ją wszystkimi literami alfabetu, w dowolnej kolejności. Zawsze możecie liczyć na nasze wirtualne półki, one nie mają sztywnych granic!

Kategoria: Z Pazurem

czytaj więcej

Magiczne 99 centów!

Marta

30 stycznia 2012

Komentarzy:Skomentuj

Nadchodzi era self-publishera. Zwolnionym krokiem, powoli nadciąga niczym echo tsunami! Czy będzie tak spektakularne jak w USA?  Wszyscy pamiętamy czasy, w których śledziliśmy reklamy zachodnich produktów z niecierpliwością czekając aż dotrą do Polski. Zwykle docierały. Wtedy każdy musiał spróbować, bez względu na koszty.  Jak długo musimy  jeszcze obejść się smakiem zanim naprawdę poczujemy, że wystarczy mieć stałe łącze i  po prostu chcieć?

  To, że wszystkie nowinki docierają do nas ze stosownym opóźnieniem ma swoje zalety. Jesteśmy ubezpieczeni na każdą okoliczność. Możemy uczyć się na obcych błędach i korzystać z osiągnięć sąsiadów, grzecznie wypożyczając ich praktyki. To trochę asekuracyjne podejście jednak zawsze mamy okazję być jednymi z pierwszych w swoim kraju! Dodatkowo ulepszając pomysły innych mamy większe prawdopodobieństwo sukcesu, przecież Polacy nie gęsi i wiadomo..!

Badźcie gotowi!  Już niedługo tablety będą dostępne za złotówkę, a wtedy każdy zapyta, właśnie o Ciebie, rodzimego self-publishera!  Przyjrzyjmy się zatem naszym sojusznikom.

Darcie Chan musiała na 5 lat schować swoją książkę „The Mill River Recluse”  do szuflady po tym jak odmówiło jej ponad 100 wydawców. Zwykle odpisywali jej, że  ciężko  ją zakwalifikować , bo zawiera zbyt dużo elementów  charakterystycznych dla różnych kategorii. Nikt nie pomyślał że jest „ po prostu wyjątkowa”.  Została self-publisherką i wyceniła swoją książkę na 99 centów. Kiedy sprzedała  pierwsze 100 sztuk tańczyła w kuchni ze szczęścia. Teraz ma na swoim koncie ponad 413 000 sprzedanych egzemplarzy. Nie ukrywa, że zainwestowała w reklamę w Internecie. Teraz odcina kupony od sławy, biją się o nią wydawcy a jej książka może niebawem doczekać się ekranizacji. Biorąc pod uwagę, że tradycyjne wydawnictwo  zapewnia autorce 10 -15% zysku z pojedynczego egzemplarza self-publisherzy mogą pozwolić sobie na znaczne obniżenie ceny. Zazwyczaj mogą oni liczyć na 75% ceny za którą udostępnia książkę na portalu. Jednak czy ta cena  pokona naszą mentalność? Czy u nas ktoś kupi książkę za 99 groszy? Chyba za tania, żeby mogła mieć coś w środku – wyrzucona złotówka, myślą ludzie.. Być może przekona ich magiczne 9,99?  

Kategoria: Naszym okiem

czytaj więcej

E-booki dotykają zwykłych ludzi

Marta

23 stycznia 2012

Komentarzy:Skomentuj

  Do lamusa odeszły czasy kiedy w bibliotekach obowiązywały zapisy na wypożyczenie pojedynczych egzemplarzy książek, które często zawierały nieaktualne informacje. Dzisiaj nikt już nie martwi się o aspekt przedawnienia treści, dzięki self-publishingowi wydanie e-booków jest możliwe w bardzo krótkim czasie. Ma to ogromne znaczenie w przypadku publikacji naukowych, gdzie nieustannie zachodzi proces poznawczy. To one z prędkością błyskawicy rozpowszechniają trudno dostępne treści, co rozwiązuje odwieczny problem tzw. „białych kruków” w bibliotekach akademickich.

  Formia elektroniczna pozwala na zamieszczenie dodatkowych plików np. ścieżki dźwiękowej, wizualizacji, filmiku, w celu uzupełnienia przekazu pisanego. To znacząco wpływa na usprawnienie procesu edukacji i szeroko pojętej komunikacji. Na dodatek korzystanie z e-booków warunkuje zderzenie się z prawdziwą wartością słowa, nie rzeczy, którą jest książka. Każdy autor chce zostać zauważony dzięki swojemu talentowi, nie okładce książki. To przez e-booki kształtuje się w społeczeństwie postawa szacunku do treści, nie do namacalnych kartek papieru, które zajmują niepotrzebnie miejsce i gromadzą kurz. Kolejny argument przemawiający za e-bookami to ograniczenie negatywnego oddziaływania na środowisko. O ile wydawnictwa sprawnie odpierają zarzuty dotyczące wycinki lasów w procesie produkcji książek tradycyjnych, o tyle zanieczyszczenia wynikające z transportu, druku, magazynowania i dystrybucji, pozostają przez ich zwolenników niezauważone. Dla przeciętnego człowieka kupno tradycyjnej książki jest dodatkowym problemem z uwagi na wyższą cenę i konieczność przechowywania, na uginających się pod ciężarem, półkach.  „Wybranie” się do księgarni, oznacza ogromne poświęcenie – kolejnych minut w korkach lub kolejce przy kasie. Jeśli zakup książki jest zaspokojeniem potrzeby obcowania z treścią, jest nim również zakup e-booka, bo przecież nie jest zaspokojeniem takiej potrzeby zakup kilograma papieru.

   E-booki są odpowiedzią na większość problemów związanych ze sprawnym przekazywaniem i pozyskiwaniem potrzebnych treści, które nie muszą podlegać już wpływom i cenzurze jednostek wydawniczych. Także dzięki self-publishingowi, e-booki przyczyniają się do rozwoju świadomego swoich możliwości społeczeństwa obywatelskiego i pozytywnie wpływają na dostępność słowa pisanego wśród osób średniozamożnych. To oni dotychczas nie postrzegali książek jako codziennego towarzysza, który udzieli informacji, rozbawi lub zaintryguje gdzie i kiedy sobie tego życzą.

Kategoria: Na poważnie

czytaj więcej

Czym pachnie okładka?

Marta

20 stycznia 2012

Komentarzy:1

 

Podobno nie ma brzydkich kobiet, nie ocenia się książki po okładce i mężczyzn po tym jak zaczynają, ale jak jest z tym w praktyce? W praktyce mężczyźni to „wzrokowcy” a kobiety? Czy kierują się zapachem, intuicją czy może mają zdolności paranormalne, aby wybrać po okładce interesującą książkę? Kto naprawdę dobrze wybiera? Czy nas wzrok nie myli?…To jasne! Każdy kto zajrzy do środka!

 Oczywiście okładka i tak zadecyduje za Was nawet jeśli nie ma jeszcze tytułu!

 Nie to piękne co piękne, ale co się komu podoba.. W tysiącach książek szukamy informacji, emocji, porad a kto się nie wyróżnia – ginie bez echa. Każdy z nas widząc książkę podświadomie zadaje sobie pytanie: Czy ta okładka czyni książkę ciekawą? Tylko co ma być ciekawe.. książka czy okładka? Czy patrząc na nią od razu pojawia mi zapalony przycisk gotowy do włączenia „must have”? Czy spełnia ona moje oczekiwania? Z okładką jest jak z warzywniakiem, mimo, że znajomy, że za rogiem, że niedrogi i przyjazny, to jednak brudnawy i tak nieprzyjemnie pachnie.. a na pierwszy rzut oka to żadna z marchewek nie pobudza kulinarnych fantazji. Co innego delikatesy, ah te błyszczące marchewki i temat choć ten sam, choć sprzedawany drożej to jednak większość królików i tak da się złapać w sidła sztucznego oświetlenia.

Mężczyźni mówią o tym „urok osobisty”, kobiety nazywają to „atrakcyjnością” a my  po prostu mówimy o tym „walory zewnętrzne”…książki! Co nam po okładce, kiedy treść się liczy – przekaz, trud przelania słów na papier, ah ten kunszt! Wielu pisarzy pozostaje jednak niezauważonych po etapie publikacji, bo zawiódł ich marketingowiec (czyt.wydawca)! Skoro dogonili wydawcę, tracąc na to kilka lat swojego życia a odpuścili sobie okładkę…to pech, być może  taki człowiek faktycznie nie ma nam nic do przekazania. Dobrze, że ten problem nie będzie dotyczył naszych self-publisherów, mają Giełdę Usług i okładki na życzenie!

Nie zginą…

 

Kategoria: Naszym okiem

czytaj więcej

Paradoksy życia

Marta

17 stycznia 2012

Komentarzy:Skomentuj

Podobno egoizm jest jedną z najgorszych ludzkich cech. Nikt nie chce żyć z egoistą, a rzucenie komuś „ty e….” powoduje wrzenie krwi w żyłach. Czy to możliwe, że bycie egoistą może być powszechnie tolerowane a nawet dawać satysfakcję? Tak! Tak! Tak! Koniec z szablonowym myśleniem!

W prosty sposób wyjaśnia to mistyk Anthony de Mello. Każdego  z nas trapi niewłaściwe znaczenie słowa egoista.

Dialog mężczyzny i kobiety daje do myślenia kto tu właściwie jest egoistą?

Wyobraź sobie osobę, która mówi do ciebie:

„Jak możesz być takim egoistą, że wybierasz szczęście zamiast mnie?” Czy nie miałbyś ochoty wówczas jej odpowiedzieć: „Wybacz, ale jak możesz być takim egoistą, żeby wymagać ode mnie, bym wyżej cenił ciebie od szczęścia?”

„Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak
egoizmu”. Wspaniałe stwierdzenie.

„Zapytałem ją: – Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem
mego szczęścia?

- Tak – odparła.”

„Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie
kosztem swego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak
mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech
żyje miłość.” Anthonny de Mello „Przebudzenie”

Spróbujmy inaczej. Czy planowanie dzieci zdając sobie sprawę
z naszych ułomności jest egoistyczne? Czy ofiarowanie potomkowi krótkich nóg,
niezgrabnego nosa, żylaków lub przedwczesnego łysienia nie jest myśleniem tylko
o naszej potrzebie posiadania dziecka? Czy może powinniśmy się skazywać na
wymarcie gatunku, żeby uchronić się od pogardliwego określenia „egoista”?
Egoizm jest zdrowy i lekkostrawny. Oczywiście, kiedy częstujemy nim innych w
małych porcjach. Kto zadba o nas lepiej niż my sami? Przy okazji wyręczymy
innych, którzy dbając o nas poświeciliby niepotrzebnie wiele pięknych chwil,
tylko po to by nie zostać nazwanym per e..

Kawałek ciasta-miarą egoizmu

W lodówce został ostatni kawałek ciasta czekoladowego. Nie
zjem go, nie będę egoistką dam go mężowi, on jeszcze nie próbował!

Kochanie specjalnie dla Ciebie zostawiłam kawałek –krzyczy
żona..

- Nie dziękuje zjedz sama,

- Nie krępuj się Skarbie zjedź- odpowiada żona

- Zjadłem, choć nie chciałem – burknął mąż do psa…

Takim sposobem nikt nie miał pożytku z ciasta. Mąż nie
cierpiał Murzynka.. nigdy się nie przyznał bo nie chciał żonie robić
przykrości. Gdybym go zjadła byłabym najedzoną egoistką a mąż miałby święty spokój – pomyślała żona.

 

 

Oto czym jest egoizm- rozwiązaniem problemów!

Jeśli chcecie poznać podobne paradoksy życia, przeczytajcie książkę

Krzysztofa Kamieńskiego „Paradoksy życia”

Kategoria: Z Pazurem

czytaj więcej

Czytanie to sprawa intymna..

Marta

12 stycznia 2012

Komentarzy:1

Co lubisz? Gdzie? W jakiej pozycji? Na czym? To ono wspiera procesy rozrodcze Twoich komórek mózgowych, one tez lubią sex! Poza tym ma działanie silnie chemiczne i uzależnia od przyjemności.. to te endorfiny, które powodują u kobiet wypieki na twarzy. Dalej sądzisz, że to nic osobistego?

 Czytanie dobrze niweluje napięcie, bo pozwala spojrzeć na problem z innej perspektywy- raz jesteś na górze, raz na dole, wcielasz się w różne role : sędziego, policjanta, strażaka, jak wolisz! Przy tym nikt Ci nie zarzuci „braku języka w gębie” bo zawsze wiesz jak się nim sprawnie posługiwać …w obronie Twoich racji oczywiście! Pozwala zrezygnować z leków na pamięć i koncentrację, bo takich wrażeń się nie zapomina! Wpływa pozytywnie na Twój wizerunek, zgodnie z zasadą „czytanie jest sexy”. Sprawia, że możesz powalczyć na argumenty i oszczędzić nieudacznikom rozlewu krwi…

To kapitał wymienny na złotówki po odpowiednim okresie leżakowania, zawsze będziesz znał odpowiedź na pytanie swojej kobiety „dlaczego tak.. mało, często, drogo, wysoko… ? To bardzo męskie zajęcie.. !

 

Kategoria: Naszym okiem

czytaj więcej

Archiwum